sobota, 21 czerwca 2014

Gdzie zjeść w Krakowie lody?

Starowiślna 83. Jak na lody to tylko tam. Autentycznie najlepsze lody, jakie kiedykolwiek jadłam, a wierzcie mi, jadłam ich wiele i wielu miejscach. Są lekkie, nieprzesłodzone i zawsze świeże, bo robione na miejscu. Bez konserwantów i innych świństw dodawanych ostatnio bez umiaru do wszystkiego. Wprost uwielbiam sprzedawane tam owocowe smaki: truskawkę, borówkę i malinę. To tak, jakby się jadło owoce w wafelku, prawdziwy i wyrazisty smak sprawiający, że chce się więcej i więcej.
Lodziarnia nie znajduje się w ścisłym centrum, jest oddalona od Rynku o 20 minut spacerem. Łatwo poznacie to miejsce - ustawia się tam najdłuższa kolejka, jak za PRLu po mięso. Zresztą wystrój zachowany jest w klimacie zeszłej epoki i to prawdopodobnie dzięki temu lokal ma swoją duszę. Krakowiacy znają lody ze Starowiślnej od dzieciństwa, turyści szybko doceniają niezwykłość tego miejsca. Nawet posmakowanie włoskich wyrobów nie zmieniło mojego zdania na temat tej lodziarni. Jedynymi miejscami, gdzie jadłam podobnie smaczne lody są Środa Śląska (tamtejsze lody porzeczkowe) i Wrocław, ze swoją nowo otwartą lodziarnią Polish Lody na placu Bema.

Argasińscy, ul. Św. Jana. Tutaj czeka na Was mnóstwo smaków, do wyboru do koloru. Lody sprzedawane są na wagę, więc jeśli cenicie różnorodność, a nie pełne porcje, będziecie mogli zaszaleć. Uważam jednak, że są za słodkie, by się móc nimi w pełni nacieszyć. Pozostaje po nich uczucie ciężkości, ale możliwe, że jestem odosobniona w moich odczuciach. Lokal oferuje także miejsce przy stolikach, więc można zjeść na spokojnie.

Wentzl, Rynek Główny 19. W tym przypadku zdecydowanie lokalizacja ma kluczowe znaczenie. Niemniej lody mają wyśmienite, zwłaszcza pucharki lodowe z owocami. Duże porcje, sprawna obsługa i piękna prezentacja potrafią urzec każdego. Lokal jest oblegany, więc duża liczba stolików nie gwarantuje znalezienia miejsca, ale jeśli już Wam się uda, to będziecie mieć pierwszorzędny widok na cały Rynek, Sukiennice i Kościół Mariacki.

Katane, ul. Sławkowska 19. O tej lodziarni prowadzonej przez Włochów dowiedziałam się z mediów. Swego czasu było o nich głośno, zdecydowałam się więc spróbować, czy nie bez powodu. Panowie prowadzą swój interes bardzo smacznie, trzeba przyznać. Kręcą dobre lody o oryginalnych smakach, w dodatku znajdują się blisko Rynku, więc zawsze można do nich wpaść. Porządne lody w porządnym miejscu, nie wybijają się jednak poza wysoką średnią. Ale to i tak niezły wynik.

Cafe Mini na rogu Grodzkiej i Senackiej. Kafejka z słodkościami i cudownie orzeźwiającymi pucharkami owocowo-lodowymi. Ich Truskawkowe Szaleństwo jest rozkoszą dla podniebienia. Lody tam serwowane nie są ani oryginalne ani wybitne, ale są smaczne i podawane w piękny sposób. Samo patrzenie na te dzieła sprawia radość, która wzrasta wraz z każdą łyżeczką wędrującą do ust. W trakcie sezonu wystawiany jest na zewnątrz ogródek, osłonięty od ulicy donicami z kwiatami i wtedy Cafe Mini wygląda naprawdę zachęcająco.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza