piątek, 25 lipca 2014

Penny Dreadful

Penny Dreadful - genialna obsada, źródło: materiały promocyjne
Angielska dziewiętnastowieczna literatura grozy, czyli tanie, parostronicowe opowiadania w odcinkach - to właśnie oznacza penny dreadful. Wydawnictwa, skierowane do klasy robotniczej, podbiły serca spragnionych krwawych wrażeń tłumów. I chyba po raz pierwszy od dawien dawna, ludzi zaczęło być stać na kupowanie słowa pisanego. Rzec by się chciało, że książki trafiły pod strzechy, choć to trochę nie na miejscu w odniesieniu do industrialnych realiów. Czytanie stało się formą rozrywki, przyjemnością nie tylko dla bogatych i wykształconych. Dickens najwyraźniej nadal był za drogi, ale za to były penny dreadful - może to i literatura niższych lotów, gdzie dominowała sensacja, zbrodnia i okultyzm, ale właśnie stąd wywodzi się np. Sweeney Todd. Wtedy też zapanowała moda na wampiry, pierwsza na taką skalę.

niedziela, 20 lipca 2014

Kamil Janicki "Upadłe damy II Rzeczpospolitej"

Kolejna książka z cyklu "lektura na wakacje".  Bardzo przyjemnie się ją czyta, jest napisana lekko i ze swadą, choć dotyczy tematu  zdecydowanie nie lekkiego, a mianowicie zbrodni i kary. Dodatkowo pozwala zagłębić się w świat, który dawno zniknął w mrokach przeszłości. Świat dam i dżentelmenów, zbrodni przeciw honorowi i paragrafów dotyczących niewywiązania się z przyrzeczonego małżeństwa.

sobota, 12 lipca 2014

Zabawa z gliną część druga

gliniana podpórka do książekZimne ciarki przeszły mi po plecach. Przez krótką chwilę sądziłam, że cały trud mojej sobotniej pracy pozostanie nieodebrany w pracowni aż do września, ale zmobilizowałam energię i dokończyłam moje dzieła. Pracownia rzeźbiarska zamyka swoje podwoje na okres wakacji, dlatego czasu nagle stało się bardzo mało, a wśród obowiązków, jak na złość, nastąpiła klęska urodzaju. Cóż, było ciężko, ale się udało i dzięki temu mogę wreszcie zaprezentować moje wyroby. Po ostatnim wpisie dotyczącym gliny pojawiły się pytania dotyczące procesu tworzenia, czyli "jak to się właściwie robi?" Etapy wypalania opisałam wcześniej, teraz opiszę kilka sztuczek, które zostały użyte przy wyrabianiu wytworów.

czwartek, 3 lipca 2014

Leopold Tyrmand "Zły"

Nadszedł czas, aby rozpocząć cykl "książka na wakacje". Wszystko temu sprzyja: do niedawna padało właściwie bez przerwy, słońce nagrzewało powietrze do oszałamiających 17°C, a czerwcowe wichury zrywały czapki z głów. Nie ma chyba lepszego momentu na zabranie się za ciekawą lekturę. Letnią listę interesujących książek postanowiłam otworzyć polskim klasykiem, który wpadł mi w ręce na przydworcowym stoisku. Objętościowo pasuje do wakacyjnych wyjazdów, bo nie sposób przeczytać go w jeden dzień, a tematycznie również zdawał się być odpowiedni.  Przebój wydawniczy lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, długo nie schodził ze szczytu listy bestsellerów i doczekał się wielu wydań, także współczesnych. ZŁY. Ach, ten tytuł... Krótko i mocno jednocześnie. To pewien paradoks, że tytuł zdradzający wszystko, jednocześnie wszystko ukrywa.