piątek, 25 lipca 2014

Penny Dreadful

Penny Dreadful - genialna obsada, źródło: materiały promocyjne
Angielska dziewiętnastowieczna literatura grozy, czyli tanie, parostronicowe opowiadania w odcinkach - to właśnie oznacza penny dreadful. Wydawnictwa, skierowane do klasy robotniczej, podbiły serca spragnionych krwawych wrażeń tłumów. I chyba po raz pierwszy od dawien dawna, ludzi zaczęło być stać na kupowanie słowa pisanego. Rzec by się chciało, że książki trafiły pod strzechy, choć to trochę nie na miejscu w odniesieniu do industrialnych realiów. Czytanie stało się formą rozrywki, przyjemnością nie tylko dla bogatych i wykształconych. Dickens najwyraźniej nadal był za drogi, ale za to były penny dreadful - może to i literatura niższych lotów, gdzie dominowała sensacja, zbrodnia i okultyzm, ale właśnie stąd wywodzi się np. Sweeney Todd. Wtedy też zapanowała moda na wampiry, pierwsza na taką skalę.

Mając powyższe na uwadze z zainteresowaniem zaczęłam oglądać nowy serial grozy, którego tytuł to Penny Dreadful. W zasadzie jest tu wszystko, co pociągało Anglików w kupowanych przez nich książkach. Można wręcz odnieść wrażenie, że jest tego nadmiar. Są wampiry, duchy, egipscy bogowie pragnący przeniknąć do naszego świata, a nawet doktor Frankenstein i Dorian Grey. Wszystkich ich otacza tajemnica, mroczne przeznaczenie, wręcz siły nieczyste. Każdy z bohaterów skrywa sekret, który bardzo sprytnie zostaje ujawniony w trakcie trwania serialu, co pozwala utrzymać napięcie z odcinka na odcinek. Akcja toczy się wartko, wciąż pojawiają się nowe postacie wnoszące nowe, niepokojące wątki do głównej fabuły. Ale nie w tym tkwi siła tego serialu. Najmocniejszym punktem są aktorzy, grają tu m.in. Josh Hartnett, Eva Green, Timothy Dalton, czyli naprawdę mocna ekipa z Hollywood. Kostiumolodzy zrobili bardzo dobrą robotę, a plenery mrocznego, śmierdzącego i zadymionego Londynu sprawiają wrażenie realnych.

Scenerie sfilmowane w Penny Dreadful świetnie oddają klimat XIX w. Londynu.
źródło: materiały promocyjne

Nie znajdziecie tu krystalicznie czystych dobrych postaci, które z honorem i oddaniem godnym świętych bronią niewinnych i uciśnionych. Ba! Tu nawet niewinni wcale tacy nie są! Głównym wątkiem jest poszukiwanie zaginionej córki znanego i bogatego podróżnika i odkrywcy, oraz seria krwawych morderstw, o popełnienie których posądzany jest Kuba Rozpruwacz. Dzieje się tu sporo, są strzelaniny, pościgi, horrorowe klimaty w stylu "Egzorcysty", a nawet (a jakże) znajdziemy wątek miłosny. Przyjemnie się to ogląda po długim dniu wysiłku, bo pozwala oderwać myśli od zwykłych zmartwień i bardzo sugestywnie przenosi do całkowicie odmiennego świata. Przede wszystkim jednak, nie jest to serial infantylny, traktujący widza jak głupka. Sama tematyka, czyli film grozy, nie jest łatwa do zrealizowania bez popadania w schematy. Na całe szczęście, udało się stworzyć dzieło o wyjątkowej jakości, bez nadmiaru oczywistych zdarzeń i trywialnych chwytów rodem z tanich horrorów. Do tej pory powstało 8 odcinków, które tworzą zamkniętą całość, z możliwością rozwinięcia niektórych wątków w następnej serii. Nie jestem pewna, czy się skuszę na ciąg dalszy, ale szczerze polecam pierwszy sezon. Zwłaszcza na wieczory z popcornem i dreszczykiem strachu, jeśli ktoś w tym gustuje.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza