niedziela, 27 września 2015

Nowoczesna i zaskakująca strona Oslo

Po ostatniej wędrówce w czasie i wizycie w piętnastowiecznych norweskich domostwach, zatęskniłam za nowoczesnością, bielą i współczesną architekturą. Wybrałam się więc w okolice opery w Oslo, słynącej z nietuzinkowego wyglądu. Piękny, biały budynek stanowił miłą odmianę i podziałał na mnie odświeżająco. Dziwna, łamana bryła jest pełna nieoczywistych płaszczyzn, kątów i załamań. I mimo, że na pewno jej budowa była skomplikowana, to jednak opera nie przytłacza ani swoją wielkością, ani abstrakcyjnością. Jest w pełni dostępna dla ludzi, aż do granic absurdu: można chodzić nawet po jej dachu, który zanurza się w wodach fiordu. Dzięki zestawieniu szkła i białego marmuru budynek sprawia wrażenie lekkiego, jakby unosił się na tle ciemnego morza.

poniedziałek, 21 września 2015

W świecie trolli i chatek Baby Jagi: Norsk Folkemuseum

Kiedy byłam mała, zaczytywałam się mrocznymi i dramatycznymi bajkami z działu klasyki dziecięcej mojej domowej biblioteki. Nie znaleźlibyście na zajmowanej przez nie półce Disney'owskich przeróbek ze szczęśliwymi zakończeniami, cukierkowymi postaciami i pastelowymi obrazkami. Zamiast tego prężyły się dumnie oryginalne dzieła braci Grimm, Andersena, Puszkina, Kryłowa i innych, wypełnione fantastycznymi rysunkami wspaniałych artystów. Stała tam również czterotomowa publikacja z baśniami krajów ZSRR i krajów satelickich. To dopiero było cudo! Przyznam, że niektóre bajki mroziły krew w żyłach, ale przy okazji dawały do myślenia. Były wypełnione niezwykłymi wydarzeniami, magicznymi postaciami i szkaradnymi ludźmi. W wielu z nich pojawiała się Baba Jaga, zawsze pod postacią starej, obrzydliwej kobiety mieszkającej w domku na kurzej nóżce. Obraz takiej chatki pozostał w mojej głowie bardzo żywy. Nie dziwcie się zatem, że przecierałam oczy ze zdumienia, kiedy znalazłam miejsce wyjęte wprost z kart moich bajek. Norweskie Muzeum Ludowe.

środa, 16 września 2015

Oslo pod znakiem tęczy

Realizacja mojego planu zwiedzania Skandynawii i krajów nadbałtyckich miała w tym roku swój ciąg dalszy w postaci wyjazdu do Norwegii. Nie były to typowe wakacje, raczej zdalna praca z innego kraju. Odrobinę ograniczało to moje zdolności mobilne, zdecydowałam się zatem na pozostanie w okolicach Oslo i zostawienie północy kraju na następny raz. A ten na pewno kiedyś nastąpi, bo w Norwegii jest co robić. Ale nie wybiegajmy w przyszłość, na razie skupię się na ostatnim wyjeździe.

czwartek, 10 września 2015

Wąsata etiuda norweska

O samej wyprawie do Norwegii będzie już niedługo, natomiast w ramach ciekawostki opiszę Wam pewną autentyczną sytuację. Odbyłam w Oslo ciekawą podróż autobusem. Od razu dodam, że był to jeden z tych dużych dalekobieżnych pojazdów, z wielkimi klapami po bokach i nadstawką z tyłu. Miałam dodatkową dużą walizkę, którą musiałam wstawić do bagażnika. Najpierw mocno się zdziwiłam, bo kierowcy nie chciało się wysiąść, żeby mi otworzyć klapy. Machnął tylko ręką, żebym weszła.