piątek, 18 grudnia 2015

Pyton na szyi, pająk w ręce, krab na stopie, czyli z aparatem wśród balijskich zwierząt

W życiu nie podejrzewałam, że będę miała do czynienia z takimi stworzeniami, nie mówiąc już o ich dotykaniu! A tu proszę, poleciałam na Bali i się zaczęło: małpy, pająki, węże, żółwie, dziwne jelonki, ptaki, słonie i... nietoperze. Zoologiem nie jestem, więc nawet nie byłam w stanie zorientować się, jak one wszystkie się oficjalnie nazywają. Niektóre z nich widzieliście w poprzednich wpisach, ale większość z nich to debiutanci, jadowici, niebezpieczni, ale także sympatyczni i uroczy. I wszyscy wylądowali na moich rękach, barkach, lub stopach. Zatem zapnijcie pasy, będzie się działo!

Po przyjeździe na Bali, pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to ogromna liczba psów. Początkowo sądziłam, że są bezdomne, ale szybko zostałam wyprowadzona z błędu przez taksówkarza, który z oburzeniem stwierdził, że one wszystkie należą do Balijczyków. Okazało się, że ludzie po prostu karmią je bez względu na to, czy należą do nich czy nie. Wystawiają miski w wodą przed bramy i ogólnie o nie dbają. Trochę bardziej ambiwalentny stosunek przejawiają do małp, które bywają traktowane jak szkodniki i nierzadko obrywają z procy. Małpy można spotkać w zasadzie wszędzie, im bliżej dżungli, tym jest ich więcej. W większych miastach pojawiają się rzadko.

Małpa dokarmiana...

... małpa przeganiana (siedzi na dachu restauracji).
Rzadkością w hotelach są także robaki. Ze względu na panujący na Bali klimat spodziewałam się dużej liczby insektów i innych karaluchów. A tu niespodzianka: karalucha widziałam raz (osiągnęłam podczas tego spotkania mój rekord w skoku wzwyż), a inne robaki wolały unikać ludzi. Nawet komary nie były mocno uciążliwe, wystarczyło się spryskać środkiem odstraszającym. Podejrzewam, że sporo było w tym zasługi biegających po ścianach gekonów. Te małe jaszczurki robiły naprawdę dobrą robotę, zjadając owady.

Ważka

Gekon na ścianie hotelu.

Większe ssaki również były obecne, a jakże! Na przykład dziwaczne jelonki spokojnie przeżuwały sobie zielsko w pobliżu świątyni Danu Bratan. O słoniach sprowadzanych z Sumatry pisałam już tutaj, a o cywetach produkujących najdroższą kawę świata wspomniałam tu

Jessica :)

Słonie sumatrzańskie

Cyweta

Jelonki?

Jelonek
 Niestety, nie mam w swoim posiadaniu aparatu do robienia zdjęć pod wodą, więc nie mogę się z Wami podzielić moimi wrażeniami ze snorkelingu. Jednak zwierzęta morsko-lądowe udało mi się sfotografować. Wśród nich są żółwie morskie i kraby. Te pierwsze spotkałam na "żółwiej farmie", czyli w miejscu, gdzie się rozmnażają i odpoczywają. Ciekawe miejsce. Kraby natomiast śmiało atakowały moje stopy przy świątyni Tanah Lot. Zostawiły po sobie na plaży mnóstwo wysuszonych skorup, idealnych do zabrania do domu jako pamiątka.


Młody żółw morski

Żółwie morskie

Żółwie morskie

Skorupka kraba

Krab w skorupce
Na "żółwiej farmie" były także inne zwierzęta. Pogłaskałam tam tukana (ciężkie ptaszysko z niego!), nakarmiłam małpy, obejrzałam jeżozwierze i legwany, a nawet wzięłam na ręce gigantycznego nietoperza. Ten ostatni był doprawdy uroczy: jego pyszczek i spojrzenie mocno przypominały psie. Miał ostre, chropowate pazury, które po pewnym czasie mocno wrzynały się w skórę. Poza tym zarzuciłam sobie na szyję małego pytona, który nie robił aż takiego wrażenia, bo wypadał blado w porównaniu z poprzednikiem. Ale o tym za chwilkę.


Legwany

Legwany

Duży legwan z Dwóch Jezior

Duży legwan z Dwóch Jezior

Tukan

Młody pyton

Nietoperz owocożerny

Nietoperz z bliska
Teraz nadszedł czas na najlepsze, niebezpieczne zwierzęta. Dreszczyk strachu obleciał mnie jedynie w przypadku żółtego pająka zdjętego z palmy i położonego na mojej dłoni.. Brrr... Mogliście to obejrzeć na filmiku, mój wyraz twarzy mówił wszystko. Ale dałam radę i jestem z siebie dumna. Intensywnym przeżyciem było także siłowanie się z trzydziestokilogramowym pytonem, który za żadne skarby świata nie chciał się poddać sile moich ramion (haha, jakiej tam sile!) i zapozować do zdjęcia. Jednak wystarczyło nie stawiać oporu i zupełnie przestał walczyć. Ciekawe zachowanie, prawda? 

Pająk palmowy

Pająk palmowy

Pyton o wadze 30 kg


Pyton
To już ostatni wpis dotyczący wyprawy na Bali. Mam wrażenie, że opisałam wszystko, co może Wam się przydać w ewentualnym wyjeździe. Jeśli będziecie mieli jakieś pytania, to piszcie śmiało, odpowiem na wszystkie pytania, o ile będę znała na nie odpowiedź.

2 komentarze:

  1. Z nich wszystkich najbardziej przeraził mnie... nietoperz! Brrr...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był całkiem duży jak na europejskie standardy. Jestem przyzwyczajona do naszych małych szkrabów, ale temu naprawdę dobrze z oczu patrzyło ;)

      Usuń