piątek, 19 sierpnia 2016

Słoneczny dzień w Poznaniu

Poznań bywa często pomijany w zestawieniach miast wartych obejrzenia w Polsce i nie do końca wiem, dlaczego tak się dzieje. A przecież ma wszystko, co trzeba: odnowioną Starówkę, kilka zamków w samym centrum miasta, fortyfikacje, sympatyczne knajpki... każdy znajdzie tu coś dla siebie. A wisienką na torcie są niewygórowane ceny i brak dużego tłoku, na co mogą narzekać odwiedzający Kraków czy Warszawę. Same plusy! Poznań sporo zyskał na Euro 2012, podobnie zresztą jak i Wrocław, dzięki czemu może cieszyć oko odświeżonymi elewacjami i deptakami.



Moje niedawne odwiedziny w Poznaniu były planowo nieplanowane i z niespodziankami w postaci między innymi pięknej pogody. Poprzednie wizyty w tym mieście odbywały się zwykle w moim wykonaniu po ciemku, w zimnie i śniegowej brei. Trudno w takich warunkach docenić urodę jakiegokolwiek miejsca. Tym razem jednak mi się poszczęściło i mogłam biegać po mieście w krótkim rękawku, wystawiając ciało na miły dotyk słońca. Zabieram Was zatem do Poznania.


Urocza fontanna w Poznaniu
Zacznę od tego, co rysie lubią najbardziej, czyli od zamków. A jak już wspomniałam, tych jest w samym centrum miasta pod dostatkiem. Mają tam nawet zamek podróbkę, czy Zamek Królewski. Wzgórze tuż za Rynkiem, na którym stoi ta nowa/stara budowla, jest miejscem gdzie mieszkali królowie już za czasów Przemysła II. Jednak sam budynek powstał... trzy lata temu. Od razu przypomniał mi się zamek Piastów Śląskich w Brzegu, z którego jedyną oryginalną częścią jest brama wjazdowa.

Zamek Krolewski w Poznaniu
W Brzegu głównym czynnikiem decyzyjnym w sprawie odbudowy była polityka. Ostatecznie trzeba było przekonać ludzi, że Ziemie Odzyskane faktycznie są odzyskane, czyli że przed Niemcami mieszkali tu Polacy. Co byłoby lepsze niż rezydencja rodowa Piastów? Ha! Trzeba mieć polot, żeby odbudowywać od fundamentów zniszczone przed wiekami zabytki.  Ciekawi mnie, co podkusiło poznaniaków do wybudowania sobie swojego zamku. Zwłaszcza, że nie zachowały się żadne informacje co do tego, jak on w rzeczywistości wyglądał.

Z drugiej strony jestem w stanie zrozumieć takie działania, bo piękna historia tego miejsca pobudza wyobraźnię. Oryginalny zamek byłby przecież najstarszą zachowaną rezydencją królewską w Polsce. Nie mnie jednak oceniać sensowność takich rekonstrukcji. Dziwi mnie jedynie, że zdecydowano się na stworzenie nawet nie repliki, tylko koncepcji artystycznej. Za to po wdrapaniu się na nową wieżę można obejrzeć panoramę Poznania.

Mury Zamku Królewskiego
Drugi zamek w centrum Poznania to Zamek Cesarski. Ten już w całości pochodzi z czasów, kiedy miasto należało do Prus. Cesarz Wilhelm II osobiście nadzorował jego budowę, która zakończyła się w 1910 roku, co czyni go jednym z najmłodszych zamków w Europie. Ta masywna budowla stoi na wyrównanych wałach obronnych, które zlikwidowano kiedy postanowiono z miasta - twierdzy uczynić miasto - rezydencję. Długo taki stan rzeczy nie potrwał. Po dojściu Hitlera do władzy przekształcono zamek na siedzibę Kanclerza III Rzeszy, a wnętrza przebudowano na brutalistyczną modłę.

Zamek Królewski odbudowano, Zamek Cesarski zaś o mały włos, a zostałby zburzony po odzyskaniu niepodległości. Za bardzo kojarzył się z okupantem. Jednak po przeliczeniu kosztów zdecydowano się porzucić ten plan. Bardzo dobrze, że tak wyszło, bo i tak już zbyt dużo pałaców i zamków straciliśmy na własne życzenie.


Zamek Cesarski w Poznaniu
Kiedy już zaspokoiłam zamkowy głód, mogłam ruszyć dalej, do najbardziej znanego miejsca, czyli Rynku. Intensywnie kolorowe kamieniczki przy ratuszu zawsze wyglądają niezwykle sympatycznie. A sam ratusz reprezentuje sobą tutejszy chart ducha, bo odkąd tylko powstał w XIII. wieku, był regularnie niszczony i odbudowywany. Starówka odniosła podczas II WŚ poważne szkody, jednak odbudowano ją zgodnie z oryginalną zabudową, dlatego na całe szczęście nie znajdziecie tam koszmarnych bloczków udających kamienice.

Rynek w Poznaniu

Rynek w Poznaniu

Ratusz i kamieniczki w Poznaniu
Niecałe 10 minut spacerem od starówki znajduje się poznański Ostrów Tumski z katedrą, miejscem chrztu Mieszka I, ciekawymi muzeami i zabytkami. Łatwo go pominąć, bo znajduje się na wyspie i jest słabo widoczny z rynku. Pominięcie tego miejsca byłoby sporym niedopatrzeniem. Warto stamtąd przespacerować się brzegiem Warty. Poznań coraz bardziej otwiera się na rzekę, więc można śledzić zmiany na bieżąco.

Ostrów Tumski w Poznaniu

Stara zabudowa na Ostrowie

Katedra

Mieszko I 
Brama Poznania
Spacerując po mieście nie mogłam nie wstąpić do Cytadeli, czyli fortu Winiary. To ostatni punkt oporu Niemców przed kapitulacją. Oraz miejsce ostatniej publicznej egzekucji w historii Polski. Ech, dużo historii ukrywa się w tym stu hektarowym parku. Są pozostałości po wojennej historii, czołgi, pomniki, cmentarze.  Za każdym razem to miejsce robi na mnie wrażenie. Przy okazji zajrzałam również do tamtejszego rosarium. Trafiłam na porę kwitnienia róż, więc intensywny zapach lekko zawrócił mi w głowie. Jak miło, że nawet w fortecy można zasadzić coś pięknego.


Cytadela

Czołg na Cytadeli

Rosarium
Jestem ciekawa, czy przy następnej wizycie również dopisze mi szczęście i nie będę się musiała taplać w na wpół roztopionym śniegu. Poczekam, zobaczę.

1 komentarz:

  1. Poznań rzeczywiście jest często pomijany, ale mieszkając tam przez kilka lat lubiłam go też właśnie za to, że brakuje tam tłumów turystów ;)

    OdpowiedzUsuń