niedziela, 23 października 2016

Pałace i fortece Saksonii

Ostatnia część mojej wyprawy do Saksonii została poświęcona pałacom. I to nie byle jakim. Zaczęło się już w Dreźnie - o pałacu Zwinger mogliście poczytać tutaj. Jednak na tym się bynajmniej nie skończyło, czego w zasadzie mogliście się spodziewać, znając moje zamiłowanie do tego tematu. Dzisiaj zrelacjonuję Wam kilka kolejnych ciekawych miejsc tuż za naszą zachodnią granicą. I będą to miejsca diametralnie różniące się od swoich krewniaków z Dolnego Śląska, przede wszystkim dlatego, że nadal wyglądają jak za czasów swojej świetności.

Cudownie utrzymany jest np. zespół pałacowy w Pillnitz. Nie trzeba było jechać zbyt daleko, by móc go oglądać. Ba! Nie trzeba było nawet wyjeżdżać poza granice Drezna! "Pałac na wodzie" znajduje się tuż nad Łabą, stąd jego przydomek. Posiadłość jest wynikiem miłosnego zaangażowania Augusta Mocnego. Powstała, by zadowolić gusta jednej z jego kochanek, hrabiny Cosel. Nietrudno sobie wyobrazić, jakie wrażenie zrobił taki podarek. Olbrzymi teren zabudowany jest kilkoma budynkami, przy czym tylko sprawne oko będzie w stanie odróżnić część mieszkalną od użytkowej. Tutaj nawet służbówka przypomina pałac.


Wokół rozległej posiadłości rozciąga się park, a w bogato zdobionych wnętrzach pałacowych znajdują się muzea. Park jest olśniewający. Rośnie tam kilkusetletnie drzewo kameliowe, nad które na okres zimy nasuwana jest oryginalna szklana konstrukcja oranżerii, zaprojektowana specjalnie w tym celu. W labiryncie ukształtowanym ze splątanych drzew można natrafić na liczne palmy oraz szalone kompozycje kwiatowe przypominające pawie. 

Przechadzając się urokliwymi alejkami przypałacowego parku nie mogłam przestać myśleć o tych wszystkich kobietach, które chodziły tu przede mną. Ze względu na panujące wówczas konwenanse, to była zapewne jedyna czynność, którą w ogóle mogły wykonywać. Spacerować, grać w karty i może jeszcze interesować się sztuką. Nuda, jaka przebija z tego świata jest wprost przytłaczająca. Za to była to nuda w pięknej scenerii.

Pałac Pillnitz

Pałac Pillnitz

Wnętrza pałacu

Kilkusetletnie drzewo kameliowe

Park w Pillnitz

Ogród pałacu - paw z roślin

Drugi paw z Pillnitz

Front pałacu w Pillnitz

Jeden z budynków pałacu
Po pałacu w Pillnitz przyszła kolej na twierdzę Königstein. Tym razem ze świata kobiet wkroczyłam wprost do świata mężczyzn. A tu czekały na mnie grube mury, armaty, zbrojownie i koszary. Warownia położona jest w idealnym miejscu: na górskim płaskowyżu, wprost niemożliwym do zdobycia. Nic dziwnego, że już w XIII wieku Czesi postawili tam pierwszy zamek. 

Mury obronne są wysokie na 42 metry, a ich naturalnym przedłużeniem jest lita skała, sięgająca wprost do Łaby. Wojska mogły się tu bronić latami, nie groził im głód ani brak wody (na terenie twierdzy znajduje się jedna z najgłębszych studni w Europie, a teren płaskowyżu był częściowo zagospodarowany jako pastwisko dla trzody). W bardziej spokojnych czasach Königstein służyło jako więzienie.


Teren zajmowany przez twierdzę jest ogromny, a wewnątrz 50 budynków znajdują się liczne muzea i wystawy. Dlatego warto zarezerwować sobie sporo czasu na zwiedzanie, zwłaszcza, jeśli jesteście fanami militariów.


Twierdza widziana z drogi

Mury wtopione w skałę

Panorama z murów twierdzy

Panorama

Budynki warowne

Panorama

Panorama

Panorama

Panorama



W pobliżu twierdzy Königstein znajduje się jedna z najbardziej znanych atrakcji Saskiej Szwajcarii - Bastei. Jest to formacja skalna, na której zbudowano początkowo drewniany, a następnie kamienny most. Wokół niej roztacza się wspaniały teren Parku Narodowego z licznymi trasami wspinaczkowymi. Tutaj również warto spędzić więcej czasu, przede wszystkim ze względu na wspaniałą przyrodę i widoki.


W XII wieku, czyli nieco przed wybudowaniem pierwszej twierdzy w Königstein, w pobliżu dzisiejszego słynnego mostu powstał zamek Neurathen. Dzisiaj niewiele z niego zostało, lecz nawet te pozostałości robią wrażenie. Zamek był wkomponowany w skały, nadal widoczne są fragmenty komnat wykutych w blokach skalnych. Warownia musiała być trudna do zdobycia nie tylko przez wrogie armie, ale przez samych mieszkańców. Jedyne w miarę dogodne podejście istnieje jedynie od strony Bastei.



Słynny most w Bastei

Momentami Park Narodowy Saskiej Szwajcarii przypomina Skalne Miasto


Pozostałości po dawnym zamku Neurathen
Spośród wielu ciekawych zamków, pałaców, twierdz i warowni Saksonii wybrałam tylko tych kilka. Jak na jeden weekendowy wypad była to wystarczająca liczba. Jednak jest jeszcze wiele innych, które chciałabym zobaczyć, dlatego całkiem możliwe, że jeszcze wrócę w te rejony Niemiec. Przyznam, że jest to całkiem atrakcyjna perspektywa!

5 komentarzy:

  1. Wspaniałe budowle, jest coś niesamowitego w tych pałacach i otaczających je ogrodach. :) Fascynujące jak pięknie człowiek potrafi zagospodarować przestrzeń wokół siebie. :) Nic tylko cieszyć wzrok takimi widokami. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale piękne widoki ! Aż mi szkoda, że nigdy w tych rejonach nie byłam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic straconego, to stosunkowo blisko. Zawsze można tam podjechać. Warto!

      Usuń
  3. Piękne są te pałace! Mają swój urok. Jak każdy stary budynek. Szkoda tylko, że czasem wnętrze jest przesadzone(z bogatością etc.). Śliczne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń