poniedziałek, 25 grudnia 2017

Blogowe podsumowanie 2017 roku

Nadszedł koniec roku, a wraz z nim czas podsumowań. Dla mnie również. Dlatego wzięłam głęboki oddech i zerknęłam przez ramię, by zobaczyć, jak się sprawy miały na Rysich Tropach. 

Przede wszystkim na długo pochłonęło mnie opisywanie zeszłorocznego wypadu po Stanach i  widać to wyraźnie w tematyce tegorocznych postów. Starałam się oddać jak najlepiej umiałam niesamowite przeżycia, jakie spotkały mnie podczas tej wyprawy. Zobaczyłam ogromną liczbę niezwykłych miejsc, a każde z nich wymagało osobnego opisu i niosło ze sobą osobne historie. To była długa podróż, dlatego opisanie jej wymagało czasu.

Na blogu pojawiły się również wpisy z bardziej lokalnych wypadów po Polsce, jednak były one w zdecydowanej mniejszości. Podobnie ma się sytuacja w przypadku rękodzieła i przepisów. Zawsze traktowałam te kategorie bardziej jako dodatek niż główną tematykę bloga, dlatego tego rodzaju wpisy publikowałam tylko wtedy, kiedy naprawdę byłam z czegoś dumna.

Najbardziej żałuję, że nie udało mi się napisać żadnej recenzji filmów i książek. Zwłaszcza, że mam z tyły głowy całą listę godnych polecenia obrazów i publikacji, które idealnie nadawałyby się do stworzenia zestawień. Cóż, może w przyszłym roku się uda. Już zacieram ręce i rozgrzewam klawiaturę!

Co najbardziej sprawdziło się na blogu


Czas na podsumowanie! W 2017 roku Rysie Tropy odwiedziło 3 999 unikalnych użytkowników (stan na dzisiaj), generując 27 421 odsłon i spędzając średnio 2,5 minuty na stronie. A oto lista najbardziej poczytnych postów, jakie zamieściłam na Rysich Tropach w 2017 roku:
  1. O smaku wolności, ludzkiej głupocie i sekwojach - Yosemite wita! - 324 unikalne odsłony
  2. Wszystko, co musisz wiedzieć przed wyjazdem do Stanów - 283 uo
  3. Ręcznie malowana zastawa ślubna - 257 uo
  4. Degustacja win w Dolinie Napa, czyli dzień idealny - 241 uo
  5. Joshua Tree National Park, czyli gdzie się schować przed szeryfem, gdy ukradniesz krowę - 224 uo
  6. Oko w oko z kojotem w Dolinie Śmierci - 224 uo
  7. Mikorzyn i dworek Wężyków. Polska historia z przekrętem w tle. - 221 uo
  8. Apokalipsa teraz: Salton Sean, Bombay Beach i Salton City - 216 uo
  9. Los Angeles i moja galopda skojarzeń filmowych - 207 uo
  10. Pustynia Anza Borrego i Slot Canyon - 201 uo
Co ciekawe, w tegorocznym zestawieniu najpoczytniejszy post powstał 3 lata temu. Nadal najwyraźniej gromadzi najwięcej czytelników i nie daje się zdetronizować. Tuż za nim uplasował się kolejny równie stary wpis, tym razem recenzencki. Co najciekawsze, listę najczęściej czytanych wpisów w 2017 roku zdominowały poradniki. Daje mi to do myślenia, może powinnam pisać ich więcej? Oto pierwsza dziesiątka wpisów najczęściej klikanych w tym roku, niezależnie od daty powstania:

Od strony podróżniczej 2017 roku był niezwykle bogaty. Zaczęłam od zimowego pożegnania z Norwegią,  by wiosnę powitać już na Malcie. Następnie była Hiszpania, Czechy i w upalnym sierpniu Ukraina. Było też dużo podróżowania po Polsce, od Dolnego Śląska aż po Warmię i Mazury. Rok zamknęłam grudniowym wypadem na Wyspy Kanaryjskie. Zatem właśnie tego możesz się spodziewać w przyszłym roku na blogu. 

Dlaczego akurat te miejsca? Motywy były różne, w głównej mierze sugerowałam się pojawiającymi się właśnie promocjami lotniczymi. Tani lot na Maltę? Kupuję! Tani lot do Lwowa? Biorę! Tani lot na Gran Canarię? Lecę! Najprostsza filozofia, jaką kiedykolwiek się kierowałam. Niektóre miejsca zostały wybrane odgórnie, bo leciałam jako towarzysz, zabierając ze sobą pracę. Do pozostałych, znajdujących się w głównej mierze w Polsce, dotarłam dzięki różnym zrządzeniom losu. 

Kiedy tylko czułam, że zbliża się kryzys i dłużej nie wysiedzę w jednym miejscu, po prostu zabierałam się za planowanie wyjazdu. Nie wiązało się to z ogromnymi kosztami, nie wydawałam dużo ani na transport, ani na noclegi. Jeśli zbyt długo było ciemno i zimno, po prostu leciałam tam, gdzie jest słonecznie i ciepło. Parę dni wystarczyło, by podładować baterie. I właśnie na tych wyprawach skupię się w najbliższych wpisach.

W tym momencie ciśnie się na usta pytanie: czy zmieszczę jeszcze jeden kawałek świątecznego makowca? A nie, nie to. Chodziło mi raczej o to, jak powinien wyglądać przyszły rok na Rysich Tropach. Zdecydowanie postaram się pisać więcej poradników. Może wrócą zestawienia recenzji filmów i książek?  Co sądzisz? Jeśli masz jakieś pomysły czy sugestie, pisz w komentarzu. Z góry dziękuję.

Odmeldowuję się i wracam pod choinkę. Udanych Świąt!

13 komentarzy:

  1. Mnie najczęściej przytłacza ilość zdjęć, którą trzeba przejrzeć, aby tylko kilka wybrać do wpisu. To zabiera najwięcej czasu i z tego powodu ja rezygnuję z tworzenia wpisów. Na kolejny rok życzę więc nie tylko ciekawych podróży, ale także chęci i zapału do tworzenia o nich wpisów. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, oby się spełniło! :D Zdjęcia nie stanowią problemu jako takiego, zwykle potrafię wybrać odpowiednie w miarę szybko. Pewnie pomaga fakt, że jestem dość wstrzemięźliwym fotografem i nie robię tysięcy zdjęć. Gorzej, że samo ich przeglądanie wciąga mnie jak czarna dziura. Wybieram te właściwe, a potem na zasadzie skojarzeń zaglądam do kolejnego folderu i kolejnego i kolejnego... i nagle mijają dwie godziny. Ups.

      Usuń
  2. Czekam na relację z Kanarów - mam te wyspy na liście, ale jakoś ciągle nie mogę się tam wybrać... Może wreszcie uda się zaplanować wyjazd w tamte strony w 2018. Korzystając z okazji w nowym roku życzę dalszego zapału do pisania i kolejnych czytelników! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Mam w planach właśnie od tego zacząć :)

      Usuń
  3. Będę tu wpadać częściej :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie 2017 również był niesamowicie bogaty w podróże. Oby 2018 był conajmniej tak dobry jak ten rok. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czego sobie i Tobie życzę :D haha :D

      Usuń
  5. Samych wspaniałych podróży i roku obfitującego w jeszcze większą ilość podróży :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajne podsumowanie i świetne statystyki! Gratuluję! :)

    OdpowiedzUsuń