wtorek, 8 maja 2018

Jak poleciałam za darmo do Portugalii i co z tego wynikło


Każdy chce podróżować za darmo. To truizm graniczący z mitem, bo przecież wiadomo, że całkowicie za darmo to można dostać tylko ołówek z Ikei lub ewentualnie ulotkę na ulicy. W zależności od lokalizacji tejże ulicy, za nic można dostać również w gębę.  Mnie się to jednak udało. I nie mam tu na myśli zdobycia odcisku pięści na mojej twarzy, lecz podróżowanie całkowicie, bezkompromisowo i na wskroś za darmo.

Już widzę te podniesione w niedowierzaniu brwi i słyszę kłębiące się w głowach pytania: ale jak? Jak to możliwe? Bez obaw, spieszę z wyjaśnieniami. 

Tanie latanie, tanie podróżowanie, czyli słów kilka o spodniach bez kieszeni


Pewnie wiecie, że tanie podróżowanie mam opanowane w stopniu co najmniej zaawansowanym. Zawsze płaciłam za moje wojaże z własnej kieszeni, a że kieszenie w spodniach mam udawane, to i płaciłam niewiele. Jednak nawet mnie do tej pory nie zdarzyło się polecieć gdzieś i nie wydać ani na transport, ani na noclegi, ani na jedzenie absolutnie nic.  Aż do teraz.

Moim zwyczajowym sposobem na tanie podróżowanie jest korzystanie ze zbioru sprawdzonych metod. Po pierwsze, szukanie okazji. Nie w biurach podróży, lecz korzystając z różnego rodzaju wyszukiwarek lotów. Takie podejście wiąże się z koniecznością dostosowania się do narzuconych terminów, ale nawet przy odrobinie elastyczności można ten niewielki mankament bez problemu przełknąć. 

Wybrzeże Atlantyku
Kiedy już upoluję supertani lot, zabieram się za rezerwowanie noclegów i ewentualnie samochodu czy innych dodatków (tu również znam kilka sposobów na znaczne cięcie kosztów: bonusy na kartach, triki rezerwacyjne, kody, punkty lojalnościowe i inne środki zaradcze na drożyznę).

Samodzielne planowanie całego wyjazdu ma mnóstwo zalet, choć może być nieco czasochłonne. Za to owocem tego wysiłku jest idealnie skrojony na moje potrzeby wyjazd, dopasowany do mnie równie perfekcyjnie jak wspomniane już spodnie z udawanymi kieszeniami. 

W ten sposób udawało mi się lecieć dosłownie za parę złotych, mieć darmowe noclegi, czy nawet wynająć samochód z trzykrotnie wyższej półki niż wynikałoby z opłaconego zamówienia.  Ale tym razem udało mi się nie zapłacić absolutnie nic za cztery dni pobytu w Portugalii. I to w wersji praktycznie all inclusive. 

Sanktuarium Bom Jesus w Bradze


Cała prawda o darmowej Portugalii 


Teraz będzie samo mięcho, więc w tym miejscu mogą zacząć czytać ci, którzy darowali sobie mój jakże rozbudowany wstęp. Przechodzę do sedna i rozwiewam wszelkie wątpliwości. 

Jak to się stało, że pojechałam za darmo do Portugalii? Cóż, jak to zwykle bywa w przypadku cyników: dało o sobie znać zrządzenie losu lub inne siły kosmiczne. Pewnego pięknego dnia otrzymałam na redakcyjnego maila zaproszenie do udziału w wyjeździe prasowym organizowanym przez pewną tanią linię lotniczą  i Organizację Turystyki Portugalii Północnej. A wszystko to z okazji otwarcia nowych połączeń z Wrocławia i Katowic do Porto. 

Nie trzeba było pisać do mnie dwa razy, od razu zabrałam się za wypełnianie dość rozbudowanego formularza zgłoszeniowego. A że palce miałam rozgrzane od całego dnia pracy, poszło mi to całkiem sprawnie. Minęło parę dni, otrzymałam odpowiedź od organizatorów i za tydzień leciałam już do Portugalii. 

A tam czekało na mnie jedzenie, zwiedzanie, wino, prywatny transport, jedzenie, wino, jedzenie, jedzenie... haha, czyli ziścił się mój sen, w którym ktoś mówi czule w moim kierunku: tak, to ona, ta jedyna! A po chwili wskazuje na pełen po brzegi stół i dodaje: ta jedyna, która potrafi to wszystko zjeść sama! 

Zatem wcinałam aż mi się uszy trzęsły cudeńka portugalskiej kuchni: olbrzymie krewetki, bycze ogony (jakie to było pyszne!), ośmiornice, desery, suszone ryby i wiele innych. Dałam się oprowadzać po Porto, Bradze, Viana do Castelo i Bracelos jak typowy turysta, zwiedzałam hotele (sic!) i bez skrępowania woziłam się wynajętym busem. Choć harmonogram był mocno napięty, unosiłam się już w takim stanie odprężenia i relaksu, że nic nie było w stanie strącić mnie z puszystej chmurki spokoju. Nawet parogodzinne spóźnienia, które w normalnych okolicznościach doprowadziłyby mnie do szału.

Krewetki giganty
Nie ma co ukrywać, mój wyczyn darmowego wyjazdu do Portugalii jest raczej jednorazowy i nie do odtworzenia w zasadzie dla nikogo. Co nie zmienia faktu, że lista rzeczy, które chciałabym wykonać przed śmiercią skróciła się o kolejną pozycję. Podróż za 0 zł mogę już z niej wykreślić.

Wkrótce na blogu pojawią się relacje z miejsc, które odwiedziłam w mojej podróży za jeden uśmiech, więc sprawdzajcie nowości! A ja oddalam się dokończyć trawienie poportugalskich resztek.

26 komentarzy:

  1. O matko! Jaka szczęściara! Cudownie, że trafiła się taka okazja :) Czekam na relację!

    OdpowiedzUsuń
  2. No i z takich okazji trzeba korzystać :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczęściara, ale skąd wiesz może jeszcze ci się trafi taki inny wjazd za darmo, wszak istnieje prawo serii :-)) Bądź czujan :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawo serii? :D Z tej perspektywy brzmi ciekawie, nie miałabym nic przeciw :D

      Usuń
  4. Świetne zdjęcia ;-) Super okazja!

    OdpowiedzUsuń
  5. No to jesteś szczęsciarą :) Piękne zdjęcia i nie zapomniane chwile

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekam na relacje :) i życzę kolejnych równie tanich podróży :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Naprawdę miałaś szczęście! Super, że ci się tak udało :) Też chętnie skorzystałabym z takiej okazji ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Szczęściara :) ależ Ci zazdrościmy takiego press tripa ;). My w Portugalii byliśmy w tym roku... nie za zero złotych :P no i niestety Lizbona nie powaliła nas na kolana :P

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam pytanie natury informacyjnej: czy jest w Polsce tudzież Portugalii jakaś organizacja, która wysyła drogą poczty tradycyjnej materiały krajoznawcze tj. mapki, broszurki, mini-przewodniki? Interesuje mnie przede wszystkim północna część kraju Porto i okolice oraz PN Peneda-Geres. Proszę o info.
    W sumie fajnie, że trafiłam na ten wpis, potrzeba jest mi osoba "bliżej" spraw turystyki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Map, ulotek i tradycyjnych broszurek nadal można zbierać tonami, mam całą kolekcję po tym wyjeździe. Ale nie jestem pewna, czy wyślą je pocztą. Większość z nich jest dostępna w internecie, ale radziłabym po prostu napisać do Organizacji Turystyki Portugalii (info@turismodeportugal.pt​) i poprosić o wysłanie materiałów. Bardzo otwarci są ludzie właśnie z PN Peneda, np. z Portugal Green Walks (info@portugalgreenwalks.com), podejrzewam, że powinni przesłać.

      Usuń
  10. Podróż za 0 zł...:) Fajnie, że Ci się udało! Miałam podobne marzenia w czasach studenckich i nawet udawało mi się je spełnić. Poleciałyśmy z koleżanką z roku na miesiąc na Karaiby i na Dominikanie znalazłyśmy z couchserfingu tygodniowe zakwaterowanie u fajnych ludzi. Do tego jedzenie, podwożenie i zniżki na wycieczki (chłopak pracował w agencji turystycznej). Tydzień na Punta Cana = koszt bliski zera (nie wliczam biletów lotniczych). Stare dzieje, teraz już trochę inaczej podróżujemy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miesiąc na Karaibach :D Musiałyście się nieźle opalić! :D Tanie podróżowanie jest super, a co ciekawe wcale nie musi wykluczać bardzo dobrych warunków.

      Usuń
  11. Cudownie! Portugalia jest wspaniała!

    OdpowiedzUsuń
  12. Wow! Super, ze Ci sie udało! Portugalia to wspaniałe miejsce, na pewno jeszcze tam wrócę 😊

    OdpowiedzUsuń
  13. Ale super! Portugalia to wspaniałe i niezwykle barwne miejsce na ziemi. To fantastyczne, że udała Ci się taka wyprawa. Jak mówią, dla naprawdę chcącego - nic trudnego! ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Za taką kwotę to można podróżować ;) Cudne miejsce

    OdpowiedzUsuń
  15. Trochę szczęścia trzeba w życiu mieć. Albo być we właściwym miejscu o właściwym czasie. Albo najlepiej i jedno i drugie :) pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  16. No proszę, a ja niedawno wróciłam z fam tripu w Włoch, na który z racji mojego zawodu również pojechałam za darmo ;) Pyszne owoce morza wspomina do dziś.

    OdpowiedzUsuń
  17. No nieźle. Że też ja nigdy nie dostają maili z takimi propozycjami ;) Chyba powinnam sprawdzać skrzynkę ze spamem ;) Zdjęcie jedzenia wygląda obłędnie. Ja w Portugalii odwiedziłam tylko Porto, które mnie zachwyciło. Chętnie wrócę do tego kraju. Czekam więc na maila :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń