wtorek, 18 kwietnia 2017

Najpiękniejsze miejsca w Dolinie Śmierci

Tym razem słów mi nie brak, a nawet mogę stwierdzić, że wręcz dostałam słowotoku. I nawet wiem od czego zacząć wpis. Co za miła odmiana. Zatem powracam do Doliny Śmierci dokładnie w tym samym miejscu, w którym skończyłam.

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Oko w oko z kojotem w Dolinie Śmierci

Brakuje mi słów. Niekiedy mi się to przytrafia, przyznaję to ze smutkiem. Ale tym razem nie jest to spowodowane stresem czy zmęczeniem. Intensywnie zastanawiam się, jak rozpocząć tekst o Dolinie Śmierci, żeby jak najwierniej oddać charakter tego miejsca. I jestem w kropce. Ekstremalna? Niesamowita? Z innej planety? Czy w ogóle istnieje jedno słowo, które oddaje wszystko, co chciałabym w nim zawrzeć?

niedziela, 19 marca 2017

Joshua Tree National Park, czyli gdzie się chować przed szeryfem, gdy ukradniesz krowę

W Kalifornii można natrafić na naprawdę dziwne miejsca. Sądziłam, że po Salton Sea, z jego plażami usłanymi milionami śniętych ryb i piaskiem, który przy bliższych oględzinach okazał się być pokruszonymi szkieletami, nic mnie już nie zaskoczy. Za każdym razem kiedy tak pomyślę, już zacieram ręce z radości, bo wiem, że za chwilę szykuje się dla mnie jakaś niespodzianka. Tak było i tym razem.

niedziela, 12 marca 2017

Salvation Mountain - jedno z najbardziej niewiarygodnych miejsc w Kalifornii

Ekscentryczni ludzie lgną do Kalifornii, zwabieni obietnicą wolności. I nie jest to czcza obietnica. Można tam stać się kimś, będąc nikim. Można być sobą, bez krycia się z tym. Można gonić za szczęściem i próbować odmienić swój los. Można w końcu szukać zbawienia, zamieszkać na pustyni i przez 30 lat tworzyć górę. Tak, górę. W Kalifornii wszystko jest możliwe.

wtorek, 28 lutego 2017

czwartek, 16 lutego 2017

Pustynia Anza Borrego i Slot Canyon

Pamiętam to przerażające uczucie paniki, kiedy po raz pierwszy w życiu się zgubiłam. Zimne, skręcające wnętrzności uczucie, jak oślizgły robal pełzający wewnątrz ciała i oplatający stalowym uściskiem końcówki nerwów. Miałam kilka lat, pierwszy raz byłam nad morzem i zachciało mi się odkrywać świat na własną rękę. 

poniedziałek, 30 stycznia 2017

Ocean, foki i... wieloryby, czyli dzień w San Diego

Uwielbiam zapach morskiej bryzy o poranku. Zwłaszcza, jeśli poranek ma miejsce w listopadzie, ja znajduję się w Kalifornii, a nienagrzane jeszcze powietrze otula mnie dwudziestoma pięcioma stopniami słonecznej przyjemności. Ten zapach nadal unosi się wokół mnie, kiedy myślę o plaży w La Jolli. To jedno z tych miejsc, które zaskoczyło mnie nadzwyczaj pozytywnie swoim bezpretensjonalnym pięknem, a po którym początkowo nie spodziewałam się zbyt wiele.

czwartek, 12 stycznia 2017

Los Angeles i moja galopada skojarzeń filmowych

Cześć. Pamiętacie mnie jeszcze? Jestem tą dziewczyną, która prowadzi bloga o podróżach i innych ciekawych rzeczach. Prowadzi go dość regularnie, chyba że coś skutecznie odwróci jej uwagę. Nie jest to zbyt trudne, zresztą zobaczcie sami, co się dzieje, gdy zamierzam stworzyć coś literaturopodobnego. Rozpraszacz? Może to być coś błyszczącego, taki na przykład pierścionek by wystarczył. O, a obok niego leżą moje soczewki... kurczę, znowu zapomniałam je wymienić. Muszę wpisać to na listę zakupów. Co mi przypomniało, że trzeba by skoczyć do Selgrosu.

poniedziałek, 12 grudnia 2016

California dreaming

Muszę się od razu do czegoś przyznać. Wpadłam w pułapkę, z której nie potrafię się wydostać. I jest to tak piękna pułapka, że nie do końca jestem pewna, czy w ogóle chciałabym się z niej wyswobodzić. 

poniedziałek, 28 listopada 2016

Tort Red Velvet na specjalne okazje

Torty zawsze stanowiły dla mnie wyzwanie. Nie piekłam ich zbyt wiele, zawsze traktuję je jako zbyt czasochłonne. Czasami jednak się przemagam, zwłaszcza kiedy mam ochotę trochę przetestować swoje zdolności. Tym razem również tak było, a mój wybór padł na Red Velvet Cake. To amerykańskie ciasto, o intensywnie czerwonym kolorze, wilgotne i cudownie pachnące. W Polsce raczej rzadko można je spotkać, dlatego nie miałam odniesienia do tego, jak powinno ono wyglądać i smakować. Ale mimo wszystko udało się!

poniedziałek, 31 października 2016

Paluchy wiedźmy - niepokojąca przekąska na Halloween

Ta przekąska należy do gatunku tych pysznych i jednocześnie niesmacznych. W smaku jest bardzo dobra, aż palce lizać (sic!). Z wyglądu lekko odstrasza. To pomysł rodem z filmów Tima Burtona lub bajek braci Grimm. Wyobraźcie sobie tylko te paluchy jako pozostałość po upiornej jędzy, która chciała upiec żywcem Jasia i Małgosię! Aż ciarki przechodzą po plecach. Ale za to w ramach zemsty można je beztrosko spałaszować podczas Halloween.